Ponoć każdy kraj ma swój sport narodowy, na Litwie to
koszykówka, w Anglii piłka nożna, tak samo jak w Brazylii. W Polsce również
dwudziestu dwóch mężczyzn latających za piłką uznaje się za dyscyplinę numer
jeden, co niestety w żadnym stopniu nie przekłada się na wyniki kadry. Do tego
mamy jeszcze sporty sezonowe i pojedyncze „gwiazdy” przeróżnych dyscyplin.
Kiedyś był Małysz i Pudzianowski, teraz Kubica z siostrami Radwańskim.
Podróżując po Hiszpanii również doszukiwałem się sportu numero uno i oto co odkryłem.
Mnie tu już nie ma
Przeprowadziłem się, teraz znajdziecie mnie pod www.zzagranico.pl Tematyka bloga się nie zmienia, gospodarz nadal pozostaje ten sam, ale nowych postów już w tej witrynie nie spotkać
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alicante. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alicante. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 października 2013
niedziela, 20 października 2013
Ściany Alicante
Nie jestem specem od graffiti, ale jak zauważyłem w Polsce
istnieje coś takiego jak „sezon” na kolorowanie ścian. Trwa on gdzieś od
początku wiosny do końca jesieni, gdy można jeszcze złapać suche murki, a śnieg
nie zasypuje bohomazów ulicznych artystów. W Hiszpanii praktycznie od stycznia
do stycznia ściany czekają na śmiałków z farbami, niczym w micie XXI wieku, gdzie diler czatuje na dzieci wychodzące z liceum, gimnazjów bądź przedszkoli. Co widać
szczególnie w biedniejszych dzielnicach gdzie fallustyczne kształty wiją się
miedzy niezrozumiałymi napisami, co ważne ( bo o tym będzie ten tekst) równie
wiele farby wykorzystuje się w zupełnie innym celu.
poniedziałek, 30 września 2013
Życióweczka vol. VI: warszawscy a hiszpańscy kanarzy.
Życióweczka - krótka forma literacka, zawierająca prawdziwe
opowiadanie o zdarzeniu z życia szarego człowieka. Ma wydźwięk humorystyczny,
może jednak zawierać pierwiastki dydaktyczne. Ma za zadanie przedstawić
specyficzny, odmienny od polskiego, nastrój spotykany w innym kraju lub
niezwykłe zdarzenie.
niedziela, 15 września 2013
6 rzeczy, które musicie wiedzieć o walkach byków.
Gonitwy byków to najbardziej hiszpańska rozrywka (zaraz obok
piłkarskiej tiki-taki) jaką jestem sobie w stanie wyobrazić. Dlatego, jak
przystało na spragnionego mocnych wrażeń podróżnika, udałem się w drugim
tygodniu lipca do Denii, niedaleko Alicante, aby spróbować swoich sił oko w oko
z tymi symbolami Hiszpanii. Rozmawiałem z weteranami gonitw, sam uciekałem
przed bykami, a jeden nawet mnie stratował. Oto parę rad, które zanotowałem
prosto po wyjściu ze szpitala:
środa, 11 września 2013
Ciszy nocnej nie ma, bo babcia z dziadkiem melanżują zamiast spać.
Jednym z tematów co jakiś czas przewijającym się w mediach
oraz debatach społecznych jest cisza nocna. Właściciele klubów pragną przesunąć
jej granice do 24, hipsterzy chcą wyznaczenia stref wolnych od komunistycznego
przepisu. Po drugiej stronie barykady starsi państwo z jamnikami i kobiety z
niemowlakami apelują o częstsze karanie hultajów, łapserdaków i łobuzów
nieprzestrzegających świętej godziny snu. Tymczasem w Hiszpanii problemu nie ma,
bo babcia z dziadkiem zamiast walić laską w sufit pląsają w barach do trzeciej
nad ranem.
czwartek, 22 sierpnia 2013
Życióweczka vol. V: spotkanie z Julią i Paktofoniką
Życióweczka - krótka forma
literacka, zawierająca prawdziwe opowiadanie o zdarzeniu z życia szarego
człowieka. Ma wydźwięk humorystyczny, może jednak
zawierać pierwiastki dydaktyczne. Ma za zadanie przedstawić
specyficzny, odmienny od polskiego, nastrój spotykany w innym kraju lub niezwykłe zdarzenie.
Dziś dwie życióweczki jedna z
Pragi, druga z Alicante.
Etykiety:
alicante,
couchsuring,
Czechy,
Hiszpania,
Porozmawiajmy o narkotykach,
życióweczka
czwartek, 25 lipca 2013
Upper Town Alicante, czyli procesje Chrystusowe i zapach haszu
Pierwszego dnia po moim przyjeździe do Alicante mój Couchsurfingowy host – Javier - zaprowadził mnie do niezwykłej części tego hiszpańskiego miasta. Pomiędzy największą atrakcją turystyki rodzinnej, którą jest zamek Santa Barbary, a alejkami wypełnionymi barami, sklepami oraz restauracjami, znajduje się parę skromnych uliczek, przypominających część greckiego miasteczka. Jest to miejsce rzadko odwiedzane przez obcokrajowców, na ścianach przymocowane są tabliczki z hiszpańską poezją a w powietrzu unosi się zapach haszyszu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
