Ten moment jest nieunikniony. Nadchodzi po krótkiej pauzie,
niezbędnej dla przytłumionych alkoholem szarych komórek, po której następuje
rozjaśnienie – „Ku**a udało się!”. Sukces, wiktoria, zwycięstwo. Niczym greccy
herosi dokonaliśmy niezwykłego, pokazaliśmy wszystkim niedowiarkom, że
potrafimy, możemy. Dzięki silnej woli, determinacji oraz pracy zespołowej Boeing
707 wylądował na gładkim pasie w Sharm el Sheikh. Klaszczemy. Pytanie: tylko
czemu klaszczemy?
Mnie tu już nie ma
Przeprowadziłem się, teraz znajdziecie mnie pod www.zzagranico.pl Tematyka bloga się nie zmienia, gospodarz nadal pozostaje ten sam, ale nowych postów już w tej witrynie nie spotkać
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 kwietnia 2014
czwartek, 24 października 2013
6 typów kierowców spotkanych na autostopie
Z autostopem jest jak z ping-pongiem: jak nikt nie odbija
piłeczki po drugiej stronie stołu, to ciężko to nazwać grą. Trudno wyobrazić
sobie autostop bez kierowców. Gdyby nie oni bylibyśmy tylko bandą debili
stojących przy jezdni z wyciągniętym kciukiem. Spotkałem w trakcie swoich
podróży rzeszę kierowców, każdy był inny, ale udało mi się jakoś posegregować
ich w cudne, już prawie tradycyjne, 6 kategorii. Oto one:
niedziela, 15 września 2013
6 rzeczy, które musicie wiedzieć o walkach byków.
Gonitwy byków to najbardziej hiszpańska rozrywka (zaraz obok
piłkarskiej tiki-taki) jaką jestem sobie w stanie wyobrazić. Dlatego, jak
przystało na spragnionego mocnych wrażeń podróżnika, udałem się w drugim
tygodniu lipca do Denii, niedaleko Alicante, aby spróbować swoich sił oko w oko
z tymi symbolami Hiszpanii. Rozmawiałem z weteranami gonitw, sam uciekałem
przed bykami, a jeden nawet mnie stratował. Oto parę rad, które zanotowałem
prosto po wyjściu ze szpitala:
czwartek, 1 sierpnia 2013
Autostop: w parze, w grupie, a może samemu?
Autostop to wyjątkowy sposób na
podróżowanie. Dzięki niemu można przy skromnym budżecie zwiedzić odległe kraje
i poznać ich kulturę, a nie wnętrza hoteli All Inclusive. Jest to niestety
również lekko niebezpieczna przygoda. Autostopowicz zdany jest na łaskę
kierowców i pogodę. Jedyne, co posiada to
plan, zapał, zawartość swojego plecaka i współtowarzysza. Często ta druga osoba
lub jej brak może zadecydować o atmosferze wyprawy. Może, więc lepiej jechać z
paroma kompanami? A jak to jest samemu? Ile osób to dobra liczba? Odpowiedzi
szukaj poniżej.

Subskrybuj:
Posty (Atom)