Ten moment jest nieunikniony. Nadchodzi po krótkiej pauzie,
niezbędnej dla przytłumionych alkoholem szarych komórek, po której następuje
rozjaśnienie – „Ku**a udało się!”. Sukces, wiktoria, zwycięstwo. Niczym greccy
herosi dokonaliśmy niezwykłego, pokazaliśmy wszystkim niedowiarkom, że
potrafimy, możemy. Dzięki silnej woli, determinacji oraz pracy zespołowej Boeing
707 wylądował na gładkim pasie w Sharm el Sheikh. Klaszczemy. Pytanie: tylko
czemu klaszczemy?