Po pierwszym dniu świąt wielkanocnych, wypełnionym
rodzinnymi spotkaniami, obiadami oraz napchanymi do granic wytrzymałości
brzuchami, nadchodzi Śmingus-Dyngus. W ciągu dwudziestu-czterech godzin
oblewamy innych wodą licząc na to, że ich butelki są już puste. Od dziecka
uwielbiam kultywować tę tradycję, jednak ostatnio usłyszałem bardzo ważne
pytanie z nim związane: „Jakie są granice Śmingusa-Dyngusa?”.
Mnie tu już nie ma
Przeprowadziłem się, teraz znajdziecie mnie pod www.zzagranico.pl Tematyka bloga się nie zmienia, gospodarz nadal pozostaje ten sam, ale nowych postów już w tej witrynie nie spotkać
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycja. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 kwietnia 2014
piątek, 18 kwietnia 2014
Wielkanoc w Australii
Za pasem Święta Wielkanoce, czyli okres rodzinnych spotkań,
porannych wypraw do Kościoła (czasem w towarzystwie kaca) oraz leżenia z pełnym
brzuchem na kanapie. Wszyscy doskonale znamy polskie tradycje i realia Świąt
Wielkiej Nocy. Nie będę wam tłumaczył, ile jajek ma być w koszyczku, czy warto
zakupić nowy pistolet na wodę przed poniedziałkiem, a tym bardziej co robić
wieczorem. Przybliżę tu, jak ten krótki okres celebruje się w Australii, bo na
Antypodach robią to zupełnie inaczej niż w Polszy.
| Wielkouch Króliczy |
czwartek, 3 kwietnia 2014
Czemu Polacy klaszczą w samolotach?
Ten moment jest nieunikniony. Nadchodzi po krótkiej pauzie,
niezbędnej dla przytłumionych alkoholem szarych komórek, po której następuje
rozjaśnienie – „Ku**a udało się!”. Sukces, wiktoria, zwycięstwo. Niczym greccy
herosi dokonaliśmy niezwykłego, pokazaliśmy wszystkim niedowiarkom, że
potrafimy, możemy. Dzięki silnej woli, determinacji oraz pracy zespołowej Boeing
707 wylądował na gładkim pasie w Sharm el Sheikh. Klaszczemy. Pytanie: tylko
czemu klaszczemy?
czwartek, 26 grudnia 2013
El Caganer czyli kupa na Święta
Drugiego Dnia Świąt czar Bożego Narodzenia umyka
bezpowrotnie gdzieś miedzy ostatnim śledzikiem, a pierwszym kęsem babcinego
sernika. Nikt już nie czeka na Świętego Mikołaja, renifery idą w odstawkę,
choinka jakoś słabiej świeci. Podobnie wygląda cały okres Świąteczny w
Hiszpanii dla żyjących tam Polaków. Gdy termometry wskazują 15 stopni to aż
głupio trzymać iglaka w mieszkaniu, zamiast 12 dań otrzymuje się michę owoców
morza, a część prezentów otrzymuje się na Trzech Króli. Mają jednak Hiszpanie,
a konkretniej Katalończycy, coś wartego uwagi i zapamiętania - El Caganer.
środa, 30 października 2013
Zwarte Piet kością niezgody w Holandii
Kojarzycie ten dziwny okres w hipermarketach lub galeriach
handlowych, tuż po Święcie Zmarłych, gdy jeszcze nie ma śniegu, a już stoją
choinki, gdy słowo „promocja” pada częściej niż „uh” w filmach porno i słychać kolędy? Trochę za wcześnie, trochę timing nie
ten. To i tak nic przy holenderskiej dyskusji społeczno-politycznej dotyczącej
Świąt Bożego Narodzenia odgrzanej w październiku. Odgrzanej, bo wybucha co
roku, a dotyczy pomocnika Sinterklaas (św. Mikołaja) Zwarte Piet.
Subskrybuj:
Posty (Atom)