Po pierwszym dniu świąt wielkanocnych, wypełnionym
rodzinnymi spotkaniami, obiadami oraz napchanymi do granic wytrzymałości
brzuchami, nadchodzi Śmingus-Dyngus. W ciągu dwudziestu-czterech godzin
oblewamy innych wodą licząc na to, że ich butelki są już puste. Od dziecka
uwielbiam kultywować tę tradycję, jednak ostatnio usłyszałem bardzo ważne
pytanie z nim związane: „Jakie są granice Śmingusa-Dyngusa?”.
Mnie tu już nie ma
Przeprowadziłem się, teraz znajdziecie mnie pod www.zzagranico.pl Tematyka bloga się nie zmienia, gospodarz nadal pozostaje ten sam, ale nowych postów już w tej witrynie nie spotkać
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 kwietnia 2014
środa, 11 września 2013
Ciszy nocnej nie ma, bo babcia z dziadkiem melanżują zamiast spać.
Jednym z tematów co jakiś czas przewijającym się w mediach
oraz debatach społecznych jest cisza nocna. Właściciele klubów pragną przesunąć
jej granice do 24, hipsterzy chcą wyznaczenia stref wolnych od komunistycznego
przepisu. Po drugiej stronie barykady starsi państwo z jamnikami i kobiety z
niemowlakami apelują o częstsze karanie hultajów, łapserdaków i łobuzów
nieprzestrzegających świętej godziny snu. Tymczasem w Hiszpanii problemu nie ma,
bo babcia z dziadkiem zamiast walić laską w sufit pląsają w barach do trzeciej
nad ranem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)