Alkohol to nieodłączna część polskiej kultury (właściwie,
kultury każdego narodu). W czasie swoich podróży spotykałem się jednak z różnymi
podejściami do cudownych trunków wyskokowych, dzięki którym najbrzydsze kobiety
stają się supermodelkami, a wstydliwe Andrzeje, Królami Parkietu. W Lizbonie z
uwagi na uszkodzony obojczyk nie mogłem podbijać densflorów, ale dałem radę wcielić
się w polskiego pijaczka, który trochę ponarzekał i trochę pochwalił
Portugalczyków za ich kulturę spożywania alkoholu. Zapraszam do
relacji z nad butelki.