Powoli kończy się weekend - czas odpoczynku, leniuchowania i
picia alkoholu z okazji urodzin, ukończenia sesji, czy dlatego, że akurat była
butelka w lodówce. Powód zawsze się znajdzie, a w Polsce mało kogo trzeba do
świętowania namawiać. Jesteśmy, nie bez przyczyny, narodem kojarzonym z piciem
i robieniem najlepszych wódek, czyli też shotów, które smakują jak wiśnia, grejpfrut
lub zimna polska… wódka. Jako niemały fan shotbarów nie spodziewałem się, iż w
środku Rzymu znajdę miejsce, w którym tworzy się „czterdziestki” nieznane mi
nawet z najbardziej wariackich snów.
