W zeszłą środę, 22 maja, w Londynie, w biały dzień, na ulicy dzielnicy
Woolwich dwóch czarnoskórych mężczyzn zamordowało z zimną krwią żołnierza armii
brytyjskiej. Pogłoski o ich rzekomym nawoływaniu „Allah Akbar” oraz wybiórcze
informacje podawane przez telewizje i gazety wywołały lawinowe ataki na
angielską społeczność muzułmańską. Obrzucano meczety jajkami, organizowano
także skromne marsze antysemickie, a liderzy skrajnie prawicowych
ugrupowań znowu mieli swoje pięć minut. Czy takie zachowanie przystoi rzekomym
chrześcijanom oraz czym naprawdę było to morderstwo? To ustaliłem dopiero po
długich rozmowach z Londyńskimi Couchesurferami oraz moim niedawnym gościem
Yazanem.