Z uwagi na przyszłotygodniowe egzaminy miałem sobie dziś
odmówić wszelkich rozrywek. Podziękowałem za bilet na mecz Legii, zrezygnowałem
z uczestnictwa w mistrzowskiej fecie. Miałem również odpuścić sobie napisanie
posta, ale po przeczytaniu o tym, co się dzieje w Turcji odłożyłem na chwilę książki
i zacząłem skrobać. Bo tam wcale nie doszło do „pacyfikacji
protestujących” czy rozpoczęcia „lata
zmian”, jako to określają TVN24, Natemat.pl itp. Przez ostatnie dni w
Istambule ludzie umierali czy tracili wzrok, a ich telewizja pokazywała
śmieszne koty oraz Miss Turcji.